SUPLEMENTY – CO MAMY A CZEGO BYŚMY SOBIE ŻYCZYLI

ORAZ CZY BRANIE SUPLEMENTÓW MOŻE OBNIŻYĆ NATURALNĄ ABSORPCJĘ SKŁADNIKÓW ODŻYWCZYCH?

  • CZY MOŻLIWA JEST SYTUACJA KIEDY POBIERANIE ZEWNĘTRZNYCH SKŁADNIKÓW DEMOBILIZUJE ORGANIZM DO POZYSKIWANIA ICH W NATURALNY SPOSÓB I/LUB Z POŻYWIENIA – CO W EFEKCIE POGARSZA SYTUACJĘ KTÓRĄ CHCIELIŚMY POPRAWIĆ ?
  • CZY MOŻEMY PODZIELIĆ SUPLEMENTY NA TE BARDZIEJ EKSPERYMENTALNE I TE KTÓRYCH POZYTYWNE DZIAŁANIE ZOSTAŁO JUŻ UDOWODNIONE ?
  • JAKICH SKŁADNIKÓW SUPLEMENTÓW NALEŻY UNIKAĆ I DLACZEGO?

Dziś mowa będzie o suplementach diety!

Po szybkim wpisie na temat jakości oraz ilości zanieczyszczeń w pożywieniu, logicznym ciągiem przenosimy się w świat kapsułek, tabletek, proszków, napojów które wypełnią lukę powstałą przez nasze niedoskonałe wybory, środowisko i pożywienie jakie spożywamy.

No bo w zasadzie tak sobie to wyobrażamy – niedobór witaminy „z” – kupuje witaminę z w kapsułkach i pyk, problem znikł. Oczywiście co bardziej wścibskie i uparte jednostki mogą mieć podejrzenie że to nie tak, że to tylko efekt mechanizmu. Często się tak zachowujemy jak kierowca który zalewa bak niskiej jakości paliwem kradzionym z poligonu, po czym gdy samochód zaczyna się dławić krztusić i popiardywać wówczas kierowca wysiada z auta i zagląda w rurę wydechową. No może trochę popłynąłem, ale czyż nie ma podobnego schematu w przypadku suplementów. Jemy bzdury, a gumą łatamy dziury. No widzę że mam dziś rymowany flow.

Przejdźmy zatem do podstawowego bla bla, które warto znać aby wiedzieć co tak naprawdę w świetle prawa może się kryć pod hasłem SUPLEMENT DIETY.

CZYM SĄ SUPLEMENTY DIETY?

Suplement diety jest środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będącym skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzanym do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie.

Suplement diety może być wprowadzony w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych, odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego (art. 3 ust. 3 pkt 39 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia).

Maksymalny dopuszczalny poziom zawartości witamin i składników mineralnych oraz innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny efekt fizjologiczny zapewnia, że zwykłe stosowanie suplementu diety zgodnie z informacją zamieszczoną w oznakowaniu będzie bezpieczne dla zdrowia i życia człowieka. Dalej znajdziemy szczegółowe wymagania dotyczące produktów, informacji na nich zawartych itd. – są to informacje ważne dla producentów suplementów.

Zgodnie z prawem, to żywność,

mimo że ich forma (kapsułka, tabletka) zbliżona jest do leków.

Część suplementów jest sprzedawana w aptekach, jednak nie zmienia to faktu,

że są środkami spożywczymi.


Główny Inspektor Sanitarny otrzymuje coraz więcej zgłoszeń o wprowadzeniu do obrotu suplementów diety.

Dla porównania: w 2008 r. wpłynęło 1115 nowych wniosków, a w 2018 r. – aż 13 845.

W sumie od 2007 r. zarejestrowano ponad 74 tysiące suplementów. Suplementy diety nie są lekami – nie leczą, ani nie zapobiegają chorobom. Jednak kupujemy je na potęgę. W 2015 r. Polacy wydali na nie 3,5 mld złotych, kupując blisko 190 mln opakowań.

CIEKAWOSTKA

Niestety teraz część powiadomień składanych teraz do GIS zawiera niekompletne informacje na temat produktu. Zgodnie z dziś obowiązującymi przepisami firma wprowadzająca produkt na rynek nie ma wyznaczonego czasu, w którym musi uzupełnić braki i bywa, że sanepid czeka… 9 lat na doprecyzowanie jakie substancje czynne zawiera suplement. Nowela ma wprowadzić terminy, w których trzeba uzupełnić braki w zgłoszeniu.

Źródło: https://www.prawo.pl/zdrowie/suplementy-diety-planowana-zmiana-przepisow,367120.html

Straszne to dosyć…ale idźmy dalej.

O tym, że rynek suplementów diety nie jest dobrze uregulowany wskazywała Najwyższa Izba Kontroli. W 2017 r. kontrola wykazała, że niektóre produkty zawierały bakterie kałowe, stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, niewykazane w składzie szczepy drobnoustrojów. Izba podkreślała, że obecność tych substancji stwarzała poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia konsumentów.

NIK zwracała uwagę na to, że obecne prawo pozwala na to, aby każdy mógł wprowadzić na rynek suplement, deklarując jedynie jego skład.

„Teoretycznie istnieją szanse, że produkt, który trafia na rynek, zostanie zbadany, jednak w praktyce skala rynku przekracza aktualne możliwości kontrolne Inspekcji Sanitarnej. (…) W licznych przypadkach sprzedawane suplementy diety nie są badane. Ochrona konsumentów staje się wówczas fikcją” – podkreślała NIK.(2017rok)

Jeśli organy państwowe działały jeszcze 5 lat temu w zakresie kontroli suplementów w taki sposób  – co oznacza w wielkim skrócie totalną samowolkę połączoną z zabawą w ciuciubabkę z organami kontroli to czego możemy się spodziewać po producentach w taki sposób nadzorowanych?

Czy możemy się spodziewać że pomimo takiej swobody w działaniu producentów suplementów choć część z nich postawiła na rzetelne laboratoria, niezanieczyszczony i kontrolowany proces produkcji oraz dobieranie właściwych, nawet nie koniecznie najlepszych składników?

Zatem pytanie o tak wnikliwą analizę jak zbadanie wpływu suplementów na naturalną absorpcję składników odżywczych w świetle tego wszystkiego, jest jak pytanie kto chce herbaty w środku frontu podczas drugiej wojny światowej.

Państwo o nas nie dba w tej kwestii.

Nie ma tu żadnych ograniczeń, a nowe wytyczne wydają się tylko szermierką pomiędzy ustawodawcami i producentami o to kto szybciej przesunie wajchę produkcji lub wprowadzi nowy „zdrowszy” produkt na rynek.

Częściej i szerzej dostępny suplement to nie suplement który jest bezpieczny czy lepiej skontrolowany. To tylko skalowalny produkt spożywczy, nie panaceum.

W świetle tego czego się dowiedziałem na temat suplementów, i co Wam przekazuję moja wstępna teza wydaje się być utopijną wersją świata, gdzie jest jednak jakaś część rzeczywistości która bada stan rzeczy i ich działanie. Na pewno gdzieś istnieją źródła obiektywne które dostarczyły by nam pewnych ważnych informacji w tym zakresie ale ich istnienie nie przynosi takiego strumienia pieniędzy jak sprzedaż suplementów.

Biorąc to pod uwagę mimo to możemy wysnuć całkiem logiczne i ważne wnioski.

Po pierwsze – rynek suplementów jest tak ogromną i nadal słabo kontrolowaną branżą w naszym kraju że głównego wsparcia naszego zdrowia i dyspozycji psychofizycznej szukajmy lepiej w tym co codziennie zjadamy, lub też czego jemy mało z takiej czy innej przyczyny. Kiedy postaramy się racjonalnie wypełnić te luki, wówczas można się pokusić o wsparcie suplementami.

Po drugie – opierajmy wybór suplementów na produktach sprawdzonych przez lata zarówno przez konsumentów jak i dietetyków oraz może czasami w wyjątkowych przypadkach lekarzy.

Po trzecie – nie uzależniajmy się od tabletek, kapsułek itd. Jeżeli już bardzo musimy to stosujmy suplementy krótkofalowo. Jeśli mieliśmy wrażenie że nam służą wówczas po miesiącu przerwy wróćmy do sprawdzonych suplementów diety. Nawet suplementy które nam służą mogą nieść ze sobą część niepożądaną na którą początkowo nie zwrócimy uwagi szczęśliwi że dany środek przyniósł nam rozwiązanie danego problemu lub w dostatecznym stopniu pozytywnie na niego wpłynął.

Umiar i powściągliwość przynoszą więcej dobrego niż wszyscy lekarze leki i suplementy razem wzięte. Tak jak trucizna w małych ilościach potrafi leczyć, tak zbyt wiele dobrego może prowadzić do choroby.

Po czwarte – istnieje wiele badań które wykazują szkodliwe działanie suplementów, w wyniku czego zwiększał się istotnie odsetek zachorowalności na raka lub zwiększało się prawdopodobieństwo przedwczesnej … śmierci.

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat odsyłam np. do tych filmów:

To oczywiście otwiera pewną kwestie która jest fantastyczną furtką dla producentów i w zasadzie trzeba przyznać że ma to logiczne uzasadnienie. Badania były oparte na suplementach które uzyskiwane były w określony sposób, produkował je konkretny producent i mogły być obarczone czynnikiem który nie był brany pod uwagę a silnie wpływał na efekty stosowania. No i nie zapominajmy że jednak część technologii przyczynia się dla dobra ludzkości zatem i część suplementów z przeszłości zupełnie nie przystaje do nowych warunków technologicznych produkcji i czystości preparatów.

Po piąte, warto spojrzeć na nasz organizm tak jak faktycznie funkcjonuje. Nie jestem lekarzem ale jak każdy świadomy człowiek wiem że organizm ludzki to niesamowicie złożony mechanizm na wielu płaszczyznach. Więc nie jest tak że jeśli jemy mniej warzyw, a owoców na przykład wcale od 2 tygodni to przez pewien niedobór witaminy c padamy od razu na przeziębienie, grypę itp. wirusy. W pewien sposób nasz organizm kompensuje niedobory i bardzo często ta kompensacja jest zdrowa dla naszego organizmu i nie koniecznie przypomina zarządzanie kryzysowe. Krótkotrwałe głodówki nie powodują przede wszystkim anemii czy zawału tylko oczyszczanie organizmu, jeśli nie cierpimy na poważne schorzenia. Dostajemy informację od producenta ze jeśli mamy jedną nogę za krótką to branie tabletek na tą nogę wyrówna nogi… Niedobory to nie jest stan krytyczny, niebezpieczny. To jest nasz naturalny stan w którym mobilizujemy nasz organizm i jego zdolności adaptacyjne. Oczywiście żyjemy w czasach dobrobytu, największego jak dotąd. Można raczej stwierdzić że potrzebujemy środków na oczyszczanie z toksyn które zawarte są w uprawianych na skalę przemysłową źródłach pożywienia. Kolejne źródło, choć wymieniam na drugim miejscu (z racji kierunku materiału), najsilniejszy truciciel i twórca zanieczyszczeń to media z telewizją na czele która bombarduje nas nad wyraz ważnymi i strasznymi informacjami m. in. o zgonach i zachorowaniach.

Opowieść o szklance trzymanej długo w ręku jako wizualizacji stresu który utrzymuje się dłużej to już przeszłość. Teraz otrzymujemy codziennie wiadra tych informacji stresowych i to jest i musi być najważniejsze…

Tak oto nasze strachy zaczynają mielić i dziesiątkować naszą złożoność mikrobioty jelitowej, obciążają wątrobę kolejnymi toksynami i czynią nas słabszymi i bardziej zagubionymi. Dołóżmy do tego dedlajny, sprawy na wczoraj i ciśnienie pompowane nam w głowy w pracy.

Poświęcenie czasu sobie, potraktowanie siebie dobrze jest coraz częściej traktowane z góry. Niektórzy mówią o cackaniu się ze sobą, słychać też ironię w głosach odnoszących się do własnej wewnętrznej siły intuicji i poszukiwania własnych rozwiązań i pracy nad sobą. Człowiek jest ze sobą cały czas, a nasze ciało jest domem o który powinniśmy dbać aby być szczęśliwym i zdrowym. Co ciekawe, kiedy włożymy wysiłek w ten rozwój samoświadomości bardziej zrozumiałe staje się jak bardzo złożony jest świat i jak różnią się ludzie oraz co nimi kieruje.

Nie ignoruj siebie, nie bierz z doskoku cudownych środków na efekty. Pamiętajmy że równowaga to moment a nie stan ustalony. Poruszamy się wokół pewnego punktu cały czas a nie ustanawiamy go na stałe.

Bardzo Was ciepło pozdrawiam, i trzymam za Nas wszystkich kciuki 🙂

RECEPTA NA ELESTYCZNOŚĆ

ROZCIĄGANIE PO 40 ROKU ŻYCIA

NAWET CI KTÓRZY SPECJALNIE NIE INTERESOWALI SIĘ WCZEŚNIEJ ROZCIĄGANIEM ZAPEWNE SŁYSZELI PRZESTROGI O TYM ABY NIE ROBIĆ ĆWICZEŃ ROZCIĄGAJĄCYCH NA ZIMNO. ABY ĆWICZENIE ROZCIĄGAJĄCE PRZYNIOSŁO NAM KORZYŚCI NALEŻY ROZGRZAĆ I PRZYGOTOWAĆ CIAŁO. WARTO ZADAĆ SOBIE PYTANIE ALE JAK ROZGRZAĆ. WIELE OSÓB ZUPEŁNIE NIE ROBI ROZGRZEWKI, I CO WARTE PODKREŚLENIA NIE ZAWSZE JEST TO KONIECZNE. ALE ZOSTAWMY MŁODZIEŻ Z JEJ ROZWIĄZANIAMI, U NICH CZĘŚCIEJ WSZYSTKO DZIAŁA.

DOCHODZĄC DO SEDNA, MOŻNA POWIEDZIEĆ ŻE ROZGRZEWKA TO RUCH, KTÓRY JEST BEZPIECZNY,  I TRWA ODPOWIEDNIO DŁUGO ABY PODNIEŚĆ GLOBALNĄ TEMPERATURĘ CIAŁA. BEZPIECZNY RUCH TO RUCH SPOKOJNY LUB UMIARKOWANIE SZYBKI W ZAKRESIE W KTÓRYM NIE WYSTĘPUJĄ ŻADNE OGRANICZENIA RUCHOWO BÓLOWE. CZYLI WYKONYWANIE SZEROKICH OBROTÓW RAMIONAMI WÓWCZAS GDY CZUJEMY DYSKOMFORT W BARKU, CZY WRĘCZ KŁÓCIE, JEST ZŁYM POMYSŁEM KTÓRY W NAJLEPSZYM WYPADKU ZOSTAWI NAS W TYM SAMYM STANIE PO TRENINGU, JEŚLI NIE DOPROWADZI DO UTRWALENIA OGRANICZEŃ I DOLEGLIWOŚCI.

WRACAJĄC DO ZWIĘKSZONEJ TEMPERATURY CIAŁA, NALEŻY TEŻ ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA TO ŻE PIERWSZE KROPELKI POTU NIE SĄ SYGNAŁEM ŻE NASZE ŚCIĘGNA STAŁY SIĘ DUŻO BARDZIEJ ELASTYCZNE NIŻ NA POCZĄTKU. ŚCIĘGNA POTRZEBUJĄ DELIKATNEJ STYMULACJI. WTEDY ZACZYNAMY ZWIĘKSZAĆ ZAKRESY RUCHU DAJĄC IM DELIKATNY WYGODNY I CAŁKIEM KRÓTKI BODZIEC – 10-20 SEKUND. ISTOTNE JEST ABY „PRZEJŚĆ SIĘ” PO CAŁYM CIELE, OD DOŁU DO GÓRY LUB ODWROTNIE.

IDĄC W GŁĄB STRATEGI ROZCIĄGANIA, NALEŻY POMYŚLEĆ W JAKIM CELU JE WYKONUJEMY, A MOŻE RACZEJ W JAKIM STANIE JEST TO CO CHCEMY ROCIĄGAĆ. NATURALNYM NASZYM SKOJARZENIEM Z ROCIĄGANIEM SĄ ZAZWYCZAJ DWA STANY KIEDY TO OZNAJMIAMY : „PRZYDAŁO BY MI SIĘ ROZCIĄGANIE..”.

  • PIERWSZY STAN TO ODCZUCIE ZNIERUCHOMIENIA, OGRANICZENIA ZAKRESU RUCHU CIAŁA W RÓŻNYCH OSIACH, ODCZUCIE ODNOSZĄCE SIĘ DO CAŁEGO CIAŁA.
  • DRUGA SYTUACJA TO ODCZUCIE NAPIĘCIA AŻ DO BÓLU W KONKRETNYCH PUNKTACH NASZEGO CIAŁA – DÓŁ PLECÓW, PRZÓD BARKÓW, NADGARSTKI, SZYJA/KARK, PLECY.

CZĘSTO MAJĄ MIEJSCE OBA Z POWYŻSZYCH SYGNAŁÓW.

IDĄC TROPEM KLASYCZNYM „SĘK W TYM” ŻE ZAZWYCZAJ JEŚLI JUŻ PODEJMIEMY DZIAŁANIA I ROZCIĄGAMY SIĘ, TO ROBIMY TO ALBO ZBYT INWAZYJNIE, SZYBKO I OSTRO, ALBO KONCETRUJEMY SIĘ NA TYCH NIEWYGODNYCH PUNKTACH KTÓRE ODCZUWAMY NAJBARDZIEJ.

A FAKTY WYGLĄDAJĄ TAK ŻE ODDZIELANIE PUNKTÓW OD CAŁOŚCI JEDYNIE UTRWALA OGRANICZENIA. JEDYNIE HOLISTYCZNE PODEJSCIE DO CIAŁA POZOSTAWIA NA TYLE TRWAŁY REZULTAT ABY POPRAWIĆ DOBROSTAN NA DŁUŻEJ I BYĆ NA DRODZE DO ZLIWKWIDOWANIA DOLEGLIWOŚCI.

NAJWDZIĘCZNIEJSZYM SPRZYMIERZEŃCEM I NARZĘDZIEM DO NIWELOWANIA NEGATYWYCH SKUTKÓW PRZECIĄŻEŃ I PRZYKURCZÓW MIĘŚNIOWYCH JEST : GRAWITACJA!:)

TO GRAWITACJA POKAZUJE JAK JESTESMY WYPROSTOWANI LUB KRZYWI, JAK ROZKŁADAMY OBCIĄŻENIE NA STOPY, JAK PORUSZAMY SIĘ KOMPENSUJĄC OGRANICZENIA I DOLEGLIWOŚCI. MAŁO TEGO – WIELE WZORCÓW RUCHOWYCH JEST W STANIE WSKAZAĆ CECHY CHARAKTERU BEZ PRZEPROWADZANIA ROZMOWY Z DANĄ OSOBĄ. NAJTRWALSZE DRZEWA TO TE ELASTYCZNE. TWARDE W KOŃCU PĘKNĄ. ELSTYCZNOŚĆ TO NIE ROBIENIE SZPAGATU CZY DOSIĘGANIE JEDNĄ CZĘŚCIĄ CIAŁA DO DRUGIEJ (HEHE😊). ELASTYCZNOŚĆ TO UMIEJĘTNOŚĆ UŻYCIA SWOJEGO CIAŁA W SPOSÓB PŁYNNY I HARMONIJNY, ZAKRESY RUCHÓW SĄ NARZĘDZIEM NIE WYTYCZNĄ.

CZUJMY SIĘ SILNI, ODPRĘŻENI I GOTOWI NA WYZWANIA JAKIE SOBIE SAMI POSTAWIMY I JAKIM PRZYJDZIE NAM SPROSTAĆ.

LEPSZY TRENING KLATKI PIERSIOWEJ

Klatka piersiowa to obok bicepsa grupa mięśniowa która jest widoczna (jeśli jest:), efektowna oraz często trudna do ruszenia. Oto treningowa propozycja dla nadania rozpędu i nadaniu bodźca stymulującego klatce piersiowej.

Sekwencja ćwiczeń które znakomicie pobudzą mięśnie klatki piersiowej została przedstawiona na filmie.

Pierwsze ćwiczenia to element wprowadzający, budujący dobry fundament pod efektywne zaatakowanie mięśni klatki piersiowej.
W treningu na filmie mógłbym użyć mniejszych ciężarów (jak na moje możliwości:) – i takie też zalecam – t.j. około 70% CM(ciężaru maksymalnego). Przerwy odpoczynkowe około 2 minut i więcej – spokojnie nawet 3-4 minuty.

Chodzi to aby nie zajechać mięśnia ale zmobilizować go do reakcji w różnych kątach i dać czas na regeneracje – nie zajeżdżać! 🙂

Na końcu solo operowe spontanicznie radosne.

 

TRENING INDYWIDUALNY

Najmłodsza osoba z którą trenowałem miała lat 12, najstarsza 73.
Od tej informacji zaczynam ponieważ jest to dla mnie ogromne wyróżnienie. Trzeba zaufać trenerowi i czuć się dobrze na treningu żeby trenować rozważnie, mądrze i ciekawie. Dziękuję za to zaufanie.
Kiedy po pierwszy raz spotykam osobę na treningu, oceniam jej temperament i predyspozycje.
Bardzo często zniechęcenie do wysiłku wynika z niedopasowania treningu do tych parametrów.
Wówczas trening nie jest przeznaczony dla nas, zarówno pod względem mechanicznym – złe kąty w ruchu, nieodpowiedni zakres; jak i taktycznym – charakterystyka treningu niezgodna z fazą planu treningowego; oraz „predyspozycyjnym” – zbyt ciężkie, trudne, złożone, lub zbyt łatwe.
Mechanicznie nie powinniśmy stosować ćwiczeń zbyt mocno obciążających stawy, czy zmuszając je do ruchu powodującego ból.
Nie powinno się skakać, kiedy brzuch już dawno przewiesił się przez linię pasa🙂
Taktycznie podchodząc musimy zidentyfikować priorytety, zamiast cisnąć od razu w kierunku efektu. Czyli planujemy etapy, i określamy ich granice, osiągając pewna podstawową bazę funkcjonowania ciała.
Warto zaplanować (wcześniej znajdując i dopasowując) ćwiczenia które będą odciążać i kompensować motoryczne ograniczenia, oraz komponować z tych ruchów specjalistyczną rozgrzewkę czy cooldown z rozciaganiem.
Wszyscy moi podopieczni osiągali rezultaty, i zmieniali swoje ciało i jego motorykę na lepsze. Ci regularni mieli zazwyczaj łatwiej. Wiele osób wracało do mnie po przerwie z głową pełną naszych dawnych ustaleń i okazywało się, że teraz łatwiej odbudować formę.
Holistyczne podejście w treningu to oczywiście dobre paliwo, czyli dieta, oraz oczyszczanie organizmu – czyli krótkie głodówki, oraz kompilacje małych posiłków na bazie silnych antyoksydantów, produktów spożywczych działających zasadowo i superfoods oraz produktów uzupełniających – profilowanych pod katem danej osoby.
Jeśli chcesz umówić się na konsultacje lub treningi, napisz do mnie na:

Jeśli chcesz umówić się na trening, napisz na tluszczwnormie@gmail.com
Nie umawiam się na pojedyncze treningi, możliwe są tylko pakiety 10 spotkań do wykorzystania w ciągu 2 miesięcy.

Ile tego H2O?

Nawodniony organizm wygląda lepiej i zdrowiej, funkcjonuje efektywnie, oczyszcza się skutecznie oraz dba o właściwą elastyczność poszczególnych tkanek. Elastyczność daje naw wytrzymałość na kontuzje. Woda stanowi 60% naszego ciała, i jest niezbędna dla prawidłowych przemian i procesów metabolicznych.  Dorosły, zdrowy człowiek potrzebuje około 3-4 litrów wody dziennie. Jest to oczywiście średnia statystyczna, a jak wiemy „kiedy jedną nogą stoimy w ognisku a drugą w lodowatej wodzie” to statystycznie jest nam w sam raz”. Znaczy to że odchylenia od tej ilości  są wręcz regułą i należy odnosić się do osobniczych zachowań dietetyczno – lifestajlowych przy uwzględnieniu złotej zasady że żadna drastyczna zmiana nie jest dobra, efekty natomiast przynoszą małe kroki na całe życie. Oprócz danych ogólnych – uśrednionych, i odniesień do powyżej nadmienionych czynników, należy wziąć pod uwagę dodatkowy czynnik jakim jest usystematyzowany (lub nie…J) wysiłek fizyczny. Im ciało mniej przywykłe do intensywniejszego ruchu tym większym zaskoczeniem dla niego będzie trening. Można też zakładać że potliwość się zwiększy, a razem z potem ucieka z nas woda, sód, potas, wapń i magnez. Czyli rozpoczynając przygodę treningową należy pamiętać o tym że trening to dla ciała nowa sytuacja, i należy je nawodnić nieco bardziej przed wysiłkiem, trochę w trakcie, oraz po ćwiczeniach – a  oprócz kilku godzin po treningu, również następnego dnia – aby uniknąć niekontrolowanych skurczy mięśni, oraz by przyspieszyć regenerację i powrót do homeostazy, czyli stanu wewnętrznej równowagi biochemicznej.

Zadacie pytanie: no dobrze ale ile to jest trochę? Słuszne pytanie! Na które najskuteczniej odpowiemy sobie sami, albo raczej odpowie nasze pragnienie. Należy słuchać sygnałów naszego ciała, i nie przeginać w żadną stronę. Im bardziej w las, a my trenujemy ciężej i ciężej, tym wskaźnik pragnienia potrzebuje wsparcia w postaci dodatkowych danych – waga przed i po wysiłku powinna być podobna, ponieważ różnica (zakładając że ważymy się bez mokrego ubrania)  to ilość wody jaką utraciliśmy w wyniku wysiłku.

Stan naszego nawodnienia dobrze obrazuje  wygląd moczu, który powinien mieć jasnożółty kolor, i być klarowny. Zbyt intensywny zapach, a przy okazji często ciemny kolor wskazuję na pewien stan odwodnienia. Wymienię teraz kilka, niestety mało przyjemnych efektów które mogą ułatwią stwierdzenie czy jest się odwodnionym. Ciekawe że zbierając tylko kilka tych objawów do kupy możemy zdiagnozować wiele trudnych i powszechnych chorób cywilizacyjnych. Ciekawy jestem jak często lekarz porusza temat ilości wypijanej wody przez pacjenta…

Objawy odwodnienia organizmu mogą się przejawiać poprzez:

  • Zapadnięte oczy
  • Ból głowy / zawroty głowy
  • Suchość skóry
  • Suchość oczu – przekrwione i suche
  • Poczucie silnego pragnienia
  • Zastałe ciało, stawy, bolesność ciała
  • Silne Zakwasy po niezbyt ciężkim treningu (jak na Ciebie)
  • Długotrwałe infekcje i choroby
  • Zmęczenie i zniechęcenie do wszelkiej aktywności
  • Bulgotanie w brzuchu jak na głód
  • Zaparcia i rzadkie wizyty w toalecie (na siku 6-7 razy na dobę/ kupa to od 3 razy dziennie do 3 na tydzień mieści się w zdrowej normie) – zatem tłumaczenie że nie pije bo sikam jest naprawdę nie na miejscuJ
  • Zwiększenie łaknienia na słodycze – to ciekawe, że kiedy organizm ma zbyt mało wody do wytworzenia z własnych źródeł glukozy, wówczas szepcze nam: zjedz coś najsłodszego…
  • Podwyższone tętno
  • Utrudniona koncentracja i irytacja
  • Nieprzyjemny oddech
  • Kac – ! vegas .

15 objawów leczonych wodą!

16 leczony jest również przez umiar.

Do przywrócenia równowagi w ciele przy mniej lub bardziej kryzysowym odwodnieniu przyczynią się najlepiej specjalnie dedykowane mikstury. Te ogólnodostępne, czyli izotoniki w formie suplementów dość sprawnie i szybko pozwolą naw wyrównać zakłócony bilans elektrolitowy. Mieszanka wody z dodatkiem soli, miodu i np. cytryny również świetnie spełni swoją funkcję ale… tutaj kwestię proporcji trzeba opracować samemu (zaleca się od szczypty do pół łyżeczki soli himalajskiej na szklankę wody).

Jeśli wahacie się który suplement wybrać to polecam prześledzić fora „starych wyjadaczy” napojów izotonicznych czyli między innymi długodystansowych biegaczy.

 

Choć można wypić zbyt dużo wody, to dzieje się to rzadko.

Przewodnienie hipotoniczne łączy się z niebezpiecznym spadkiem ilości sodu we krwi i najczęściej przydarza się maratończykom lub osobom narażonym na duży, długotrwały wysiłek kiedy spożycie wody zaczyna stymulować wypłukiwanie sodu, komórki pęcznieją celem przywrócenia równowagi a ciśnienie krwi niebezpiecznie wzrasta. Najbardziej narażone stają się tu komórki mózgowe gdyż umieszczone w twardej czaszce nie mają się gdzie podziać co w efekcie może spowodować uszkodzenie mózgu, śpiączkę lub śmierć.

Nadużywanie alkoholu, i pice dużych ilości kawy zabiera nam z organizmu duże ilości wody, a alkohol pozostawia po sobie ślad który należy regularnie oczyszczać wodą.

Nasze zapotrzebowanie na wodę zwiększy się również – oprócz czasu treningu, podczas gorączki, diety bogatej w błonnik, upalnej pogody lub gwałtownej utraty płynów jak np. w wypadku grypy żołądkowej (wymioty i biegunka) – ostatnio miałem, wiem, to jest niewątpliwie utrata szybka i obfita…

Starajmy się stosować do picia najbardziej neutralną wodę – wodę źródlaną. Wszelkie inne mineralne wody zostawmy sobie w charakterze uzupełnienia – wody mineralne  mogą niepotrzebnie obciążać organizm przez ich nasycenie składnikami mineralnymi. Jako dodatek prozdrowotny szklanka mineralnej tak, jako regularne źródło wody – nie bardzo.

Ilości wody spożywanej jednorazowo nie powinny być zbyt duże. Lepiej dbać o nawodnienie często a w mniejszych ilościach, mając na uwadze ile za nami wypite i ile powinniśmy aby czuć się dobrze.

Jeśli pijecie napoje inne niż woda, to wszelkie gazowane napoje starajcie się ograniczać. Nawet te bezcukrowe, słodzone słodzikiem potrafią nieźle namieszać w naszym metabolizmie, nie na zdrowie. Co gorsza efekty długotrwałego stosowania substancji słodzących bezcukrowych nadal są owiane tajemnicą. I będą bo to taki rynek że nie ma przebacz. Lepiej raz na jakiś czas napić się szklanki zwykłej słodkiej koli niż codziennie ją popijać utwierdzając się w przekonaniu że to ta niby zdrowsza/mniej tucząca,  bezcukrowa.

Kawa jest super – tak uważam, jestem kawiarzem, kocham. Jednak pita przed treningiem powinna być poparta zwiększonym przyjęciem wody, lub nawet napoju izotonicznego. Po treningu również taką procedurę bym zalecał. Jednak robienie tradycji z kawy przed treningiem to nie najlepszy pomysł, czyli czasem super, ale ciągle to bez sensu. Kawiszcze zakwasza nam organizm, więc dla zniwelowania skutków szklanka wody z sokiem z cytryny byłaby niezłym pomysłem – bo jeśli nie wiecie tego jeszcze, to powiadam że kwaśna cytryna organizm odkwasza.

Znakomitą alternatywą do picia są przeróżne napary ziołowe (mowa tutaj o standardowych ziołach do picia ogólnodostępnych…:). Mam na myśli wszelkie propozycje od herbaty zielonej począwszy poprzez szerokie spektrum rynkowych możliwości. Unikajmy gotowych torebek, to są produkty standaryzowane  które nie wyglądają jak liści ale jak proszek i mają smakować od razu.

Wybierajmy napary do przygotowania, opierające się na widocznych wysuszonych liściach, których miejsce pochodzenia nie mieści się gdzieś w okolicy Czernobyla. Wysuszone rośliny nie mają jaskrawych kolorów zazwyczaj, co bywa dobrym wyznacznikiem zakupu. Pite schłodzone, choć w parze:) z goździkami, imbirem, limonką, delikatnie przyprawione miodem, potrafią być bardzo smaczne i funkcjonalne. Ale o funkcjonalnych napojach kiedy indziej.

Pijmy na zdrowie! 😉

 

Zdjęcie: https://pl.pinterest.com/pin/133348838947352409/

 

Posłuchaj zanim postanowisz – czyli wrażliwa obserwacja

Z biegiem lat, kiedy człowiek osiąga większą dojrzałość, i lepszą świadomość własnych potrzeb i ograniczeń zmieniają się nam priorytety. W wieku dwudziestu kilku lat nie zaprzątamy sobie głowy problemami które nas jeszcze nie dotyczą. Jest to absolutnie zrozumiałe i ciężko od młodego człowieka wymagać pewnego pragmatyzmu w podejściu do treningu, uwzględniającego tego że ciało się może zużyć się szybciej niż będziemy go używać. Abstrakcyjne targety wyznaczane przez popkulturowe wzorce mieszają niestety również dojrzałym ludziom w głowach. Zamiast przeprowadzić identyfikację ograniczeń w ciele i w głowie, ludzie stawiają sobie za cel tylko schudnięcie. Cała reszta jest marudzeniem, kwękaniem, pękaniem, pieszczeniem się ze sobą.

Otóż jestem zdania, a moje obserwacje i doświadczenie wydają się to potwierdzać – że nie ma osoby bliższej nam samym niż…my sami.

Logika działa nieubłaganie, tak jak fakt że treningi personalne to nie tylko ekskluzywny osobisty łomot i ćwiczenia dopasowane do potrzeb – np. dużo ćwiczeń na pośladki żeby ujędrnić tyłek, czy więcej sztangi na ławce bo klata do poprawy, itp.

Personalność to osobistość relacji. Z jednej strony budowanie relacji opartej na wzajemnym szacunku, a przy tym identyfikacja pojedynczych potrzeb dnia w konfrontacji do planu długoterminowego, z drugiej nadawanie spotkaniom (bo to są przede wszystkim spotkania) bodźców wykraczających poza urozmaicanie treningu nowym zestawem ćwiczeń. Trening personalny to element który jest narzędziem do efektywnego przywracania równowagi, regulacji, oraz stymulacji zmian które znajdują się na ścieżce treningowej jaką zdecydowaliśmy się podążać.

Piszę „my” ponieważ to wspólna decyzja trenera i ćwiczącego, a właściwie jest to propozycja trenera okraszona wyjaśnieniem i świadoma decyzja ćwiczącego. Często osoby decydujące się na trenera, weryfikują jego poczynania w sposób ciągły lub też wpływają na dobór ćwiczeń i podejścia w taki sposób aby był on wygodny a nie niósł pozytywne zmiany. Oczywiście to kwestia wyboru na jakie relacje godzimy się na treningach, ale taka relacja nie niesie ze sobą ani dobrej energii ani też nie przynosi efektów.

Odnosząc się do początku tego tekstu, chciałbym zwrócić waszą uwagę na specyficzny sposób weryfikacji krótkookresowych celów treningowych. Co więcej, uważam go za kluczowy i wyjściowy, etap aby można było iść na przód, a może przede wszystkim ruszyć

Człowieka możemy podzielić na ciało i „głowę” rozumianą jako umysł oraz jego stan emocjonalny. Punkty wyjścia problemów wynikają albo z ciała albo z głowy. Echa tych problemów oczywiście krążą po tym układzie dwóch zmiennych, ale początek zazwyczaj jest w jednym z nich.

Kwestia dotarcia do niego to element pracy trenera personalnego i ocena jego efektywności w jednym. Chcąc maksymalnie uprościć taką diagnozę, można podzielić ciało i umysł na dwa rodzaje zakłóceń. Niech to będą dwa bieguny z których każdy nie powinien znajdować się zbyt blisko środka. Jak tyczka linoskoczka.

Problemy ciała można sprowadzić do:

A – NIEDROŻNOŚĆ

B – PRZECIĄŻENIE

Natomiast problemy mentalne podzielimy  na:

I – NADAKTYWNOŚĆ

II – BRAK INTEGRACJI

Zbyt długie trwanie przy granicy z jednym z tych krańców daje trwałe zaburzenie równowagi w człowieku i przynosi szereg kolejnych dolegliwości wzajemnie niestety się nakręcających – jak pijany zespół metalowy (hehe).  Czyli trzeba zacząć od tego – kto przyniósł alkohol…? Wybaczcie to frywolne porównanie, ale szukamy zapalnika reakcji łańcuchowej – czyli rozbrajamy bombę.

 

Nadaktywna głowa, będzie szkodzić ciału jeśli nie dostanie ważniejszego zadania, na którym będzie się musiała skupić całkowicie. Ciało będzie używane w mało ergonomiczny sposób, nieharmonijny i chaotyczny, szarpany, zupełnie jak oddech.

Zamęczanie ciała dodatkowymi powtórzeniami lub ciężarem, mija się z celem w tym wypadku. Nie dość że umysł nie odpoczywa, to jeszcze wykańczamy ciało. Oczywiście w krótkiej perspektywie około treningowej to może pozornie „robić robotę”, hormony wystrzelą, ale później z dwóch stron nadejdzie rachunek.

Na ratunek przyjdą tu ćwiczenia koordynacyjne, wymagające równowagi i ciągłej uwagi (monitorowania) sytuacji ciała.

Brak integracji, w pierwszej chwili o dziwo może być podobny w obserwacji do „nadaktywnej głowy”. Ale tutaj mówimy raczej o głębokim zamyśleniu, bujaniu w obłokach w oderwaniu od ciała. W tym wypadku z kolei ćwiczenia na równowagę będą jak „kulą w płot”. Będzie to zadanie zbyt abstrakcyjne i trudne. W tym wypadku większa ilość powtórzeń i zwiększanie ciężaru w miarę stabilnym środowisku ściągną myśli do odświeżenia szlaków między głową a ciałem, nadadzą wigor i chęć uczestniczenia w funkcjonowaniu ciała na bieżąco. Mamy pacjenta z powrotem!:)

Niedrożność ciała, to znieruchomienia, unieruchomienia trwałe wynikające z traum fizycznych (kontuzji, operacji, urazów), to brak łączności pomiędzy lewą i prawą stroną oraz górą i dołem ciała. Często sytuacje takie nie są do naprawienia, są do poprawy a ich skutki do regularnego niwelowania. Stwarzanie okoliczności dla ciała aby odzyskać nić połączenia, niwelując punktowe napięcia powinno w dużej mierze wykorzystywać grawitację oraz pozycje rozciągająco-rozluźniające nie tworzące silnego dyskomfortu. Rolowanie ciała do spółki z rozciąganiem, odtwarzanie wzorców ruchowych poprzez ćwiczenia funkcjonalne, taka recepta szybko odniesie swój pozytywny skutek. Pamiętajmy jednak żeby z wyjątkową delikatnością obchodzić się z rozciąganiem, aby łączyło się z obszernym wygodnym oddechem. Niedrożność jest osłabieniem, a przy osłabieniu łatwo przeciążyć.

Przciążenie daje w efekcie brak drożności, ale najważniejszym elementem w tym wypadku będzie efektywne rozluźnienie. Mimo iż przeciążenie często dotyczy konkretnej okolicy należy iść od góry do dołu, aby efektywnie wpłynąć na poprawę danej partii ciała. Duży nacisk na ćwiczenia oddechowe usprawni regenerację, a odpowiednia modyfikacja planu treningowego będzie stymulować poprawę i rozwój.

Każdy z tych elementów jest najważniejszy jeśli ma miejsce. To jest pierwszy punkt od jakiego należy zacząć pracę z człowiekiem jeśli chcemy mu pomóc. Jeśli nie ma problemu, to super, ciśniemy targety, bez falstartów.

Im człowiek bardziej doświadczony życiowo tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia powyższych objawów. Istotne jest abyśmy nie lecieli z programem kiedy nie mamy jasności w rozpoznaniu sytuacji. Dajmy sobie czas na podjęcie decyzji, taka obserwacja może przynieść fantastyczne rezultaty

Przecież w końcu „lepiej reanimować niż ćwiczyć trupa”,  -https://tluszczwnormie.wordpress.com/2018/04/15/lepiej-cialo-reanimowac-niz-cwiczyc-trupa/

 

 

 

Puszyści do boju!

Od czego powinny zacząć trening osoby otyłe, aby zdrowo i konsekwentnie przeprowadzić transformację swojego ciała?

W powszechnej opinii najsilniej przebija się strategia oparta przede wszystkim na wysiłku typu cardio – rower, marsz, marszobieg itp. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez brytyjskich naukowców – źródło (https://physoc.onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.14814/phy2.13799), również trening siłowy potrafi trwale poprawić formę w dłuższej perspektywie czasowej. Głównym założeniem badania było odpowiedzieć na dwa pytania: Czy osoby otyłe mogą budować umięśnienie jak szczupli ludzie? oraz, czy otyłość utrudnia budowanie masy mięśniowej?

Do badania zaproszono 17 osób, kobiet i mężczyzn w wieku od 19 do 32 lat od szczupłych po osoby otyłe. Przed rozpoczęciem badania pobrano próbki krwi oraz dokonano biopsji tkanki mięśniowej. Po lekkiej rozgrzewce obejmującej 3 sety po 5 powtórzeń, uczestnicy wykonywali pojedyncze powtórzenia z progresją ciężaru aż do odmowy (czyli do momentu kiedy obciążenie było zbyt duże aby wykonać prawidłowy ruch). Po treningu pobierano co godzinę próbki krwi i mięśnia przez cztery godziny.

Po przeanalizowaniu próbek badacze doszli do wniosku że nie było powiązania pomiędzy otyłością a syntezą białek w mięśniach. Potencjał do nadbudowy umięśnienia u wszystkich badanych był podobny.

Dlatego rozpoczęcie treningów na siłowni przy otyłości będzie świetnym pomysłem na start. Efekt treningu siłowego daje wspaniałego „kopa” energetycznego dzięki któremu być może chętniej zaczniemy szukać urozmaiceń naszego treningu. Tak jak głoszą lekarze od lat że dwa lub trzy 30 minutowe spacery w tygodniu o średniej intensywności są wspaniałym prozdrowotnym treningiem, tak warto połączyć przyjemne z pożytecznym. Można powiedzieć że to całkiem nie dużo, aby zrobić sobie wspaniały prezent na lata.

IMG_2962

Miejsc do dźwigania znajdziemy całe mnóstwo, a dostęp do instrukcji jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia jest powszechny.

 

Kobiety często unikają ciężarów twierdząc że „porosną im mięśnie od tego i będzie problem”. Ja twierdzę że gorzej jeśli w ogóle drogie panie wykluczycie ćwiczenia siłowe. Rozbudowa umięśnienia nie oznacza od razu zwiększenia rozmiarów. To lata pracy, specjalistycznej diety i wyrzeczeń.

Trening oporowy, zawsze pociąga za sobą poprawę proporcji ciała oraz znakomicie ujędrnia newralgiczne punkty takie jak pośladki, uda, brzuch i ramiona.  

Zatem zachęcam Was, dźwigajmy!

Michał G.

Cellulit – jak trenować i jakie ćwiczenia dobierać aby się go pozbyć?

Około 90 % kobiet w ciągu życia ma do czynienia z cellulitem. Główne przyczyny umiejscowione są na styku stylu życia, diety, zmian hormonalnych oraz wieku. Twierdzenie że jest to całkiem naturalny objaw zupełnie nie pomaga w jego zaakceptowaniu i większość z nas pozbyła by się cellulitu z radością. Napisałem „my” ponieważ mimo iż o wiele rzadziej, doświadczają go również mężczyźni.

Jedną z pierwszych przyczyn różnic w częstości występowania u obu płci jest estrogen. To estrogen jest jednym z czynników wpływających na retencję pewnego poziomu tkanki tłuszczowej w komórkach.  W opozycji do estrogenu u mężczyzn występuje znacznie większa ilość testosteronu – hormonu stymulującego rozrost umięśnienia oraz obniżenie poziomu tkanki tłuszczowej.

Różnice w organizacji tkanki łącznej są kolejnym elementem predestynującym kobiety do gromadzenia „tkanki miękkiej”. Grubsza skóra u mężczyzn lepiej maskuje występowanie cellulitu.

Tkanka tłuszczowa u mężczyzn najczęściej gromadzi się w talii i na brzuchu, natomiast u kobiet na biodrach, pośladkach i udach. Wynika z tego że mężczyznom łatwiej pozbyć się cellulitu i nadmiaru tkanki tłuszczowej.

Zanim przejdziemy do ćwiczeń, spróbujmy podsumować inne metody walki z brzydkim tłuszczem które niosą za sobą małe sukcesy.

Jednym z pierwszych czynników jakie najczęściej przychodzą do głowy, a jednocześnie faktycznie mają bardzo istotny wpływ na wygląd skóry i ilość tłuszczu jest odpowiednia dieta. Potrawy bogate w witaminy, przeciwutleniacze, błonnik, produkty bogate w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wszystko to będzie stanowić znakomitą bazę do poprawy zdrowia oraz wyglądu. Unikanie produktów przetworzonych, dużej ilości tłuszczów zwierzęcych oraz słonych potraw dopełni całości.

W ślad za zdrowym odżywianiem podążają oczywiście unikanie toksyn, które przylegając do komórek są przyczyną nasilania się cellulitu.

W dalszej konsekwencji, ciało potrzebuje wody aby oprócz nadrzędnego nawodnienia komórek, mieć substancję aby optymalnie oczyścić ciało z toksyn oraz efektów przemiany materii. Tłumaczenie tych którzy piją mało wody (1,5l dziennie max) –  „że nie ma co tyle pić, bo się potem ciągle chodzi do toalety”, mimo iż jest wręcz nagminne (zwłaszcza u osób dojrzałych), nie ma kompletnie sensu. Zwiększone spożycie wody źródlanej poprawia metabolizm, wygląd i samopoczucie, a jak niedawno wykazano, dobre nawodnienie mózgu stanowi istotny czynnik w wystąpieniu i rozwoju choroby Alzhaimera.

Masowanie i szczotkowanie ciała przy pomocy wyspecjalizowanych gąbek, szczotek itp., narzędzi efektywnie potrafi zmusić cellulit do odwrotu. Poprzez stymulację wierzchniej warstwy skóry, spychamy głębiej cellulit, a ukrwiona skóra, lepiej odżywiona, wygląda lepiej.

Z dokumentu wyemitowanego przez BBC w 2017 roku wynika(„THE TRUTH ABOUT LOOKING GOOD”), że już po 5 tygodniach stosowania tej metody widoczna jest istotna różnica.

Wszystkie elementy wymienione powyżej u każdego zadziałają z inną siłą, ale istotne jest aby podejść całościowo do problemu jeśli faktycznie chcemy coś zmienić.

Na końcu, na deser, ćwiczenia na cellulit.

Ćwiczenia zwiększają krążenie krwi i wytwarzają ciśnienie dzięki któremu efektywniej krew dociera do głębszych krańców ciała. Częsty trening, nawodnionego ciała stymuluje komórki do poprawy elastyczności, lepiej odżywia i oczyszcza. Efektywny trening pobudza metabolizm, podkręca go na dłużej i promuje spalanie tkanki tłuszczowej.

Jakie ćwiczenia wybrać aby odnieść sukces? Skupiajcie się na podstawowych grupach mięśniowych. Przede wszystkim ćwiczenia na nogi, plecy oraz klatkę piersiową. Machanie rękami (jeśli nie są to zajęcia grupowe TBC na przykład) z małymi handelkami zmęczy was, ale skutek z tego niewielki.

Ćwiczenia na nogi dobierajcie tak aby móc prawidłowo wykonać cały ruch bez bólu i dyskomfortu a jednocześnie przy dużej dbałości aby był on pełny – pełne ugięcie kolan, pełny ruch nóg w stawie biodrowym. Wszystko przy zachowaniu dobrej wyprostowanej sylwetki. W zasadzie ze swojego doświadczenia wiem że ważniejszy na początku jest pełny ruch niż obciążanie tego ruchu – czy to ciężar własnego ciała, czy też obciążenie w postaci hantli, sztangi itd.

Przysiady przy drabince są świetną propozycją, ponieważ większość osób jest w stanie je wykonać przy doborze odpowiedniego odciążenia ( umiejscowienie stóp i dłoni).

1CA400F3-60FE-490C-A3BB-47538BA2508E.JPEG

Bezpieczne podskoki będą znakomitym narzędziem do ujędrniania i podkręcania metabolizmu. Możemy zarówno zadbać o miękkie i amortyzujące podłoże jak i również użyć wsparcia dla ramion aby nie obciążać stawów kolanowych i skokowych całym ciężarem naszego ciała.

97230697-9C1C-4362-B373-3E11B911817C.JPEG

 

 

 

Według mnie optymalnie jest łączyć ćwiczenia które zwiększają ciśnienie krwi (duże grupy mięśniowe, ćwiczenia złożone i łączone, oraz ćwiczenia stabilizujące  – jako istotna, choć spokojniejsza wersja powyższych ). Dokładamy do tego ruchy, które powodują rozciąganie całych struktur powięziowych (pozycje z jogi, pozycje ciała rozciągające nas od stóp do głowy, długotrwałe napinanie połączone z wyciąganiem), oraz masują skórę poprzez np. podskoki. (pajacyki, podskoki obunóż, przeskoki, kickback jump, skipping, skateing, burpees – krokodylki (wersje w odciążeniu, czyli np. z pozycją dla dłoni powyżej poziomu).

92D17CEC-1C6A-4A1B-BBE3-A5ACC3B35B88.JPEG

Cały trening nie powinien trwać dłużej niż 45 minut. Trenujcie 3x tygodniu, dynamicznie lecz nie za długo, czujcie się po treningu naenergetyzowani nie zmordowani. Warto dodać że prysznic po treningu to też znakomity moment na masaż i zastosowanie wspomagających kosmetyków antycellulitowych oraz użycia np. baniek chińskich. Skóra po treningu jest bardziej podatna również na stymulację temperaturą – mimo chłodu wato po ciepłej wodzie zdecydować się na strumień zimnej. Naczynka krwionośne zaczną się gwałtownie obkurczać a nasza skóra dostaje wspaniały bodziec do ujędrnienia.

Udanych treningów i spektakularnych rezultatów!

A245E83A-6095-4666-AEBF-71DB87CFAD9B.JPEG3810F0EB-256A-4421-9158-398545CE467E.JPEG

 

 

A245E83A-6095-4666-AEBF-71DB87CFAD9B.JPEG

Trening funkcjonalny- po co, i komu to potrzebne?

 

Na pewno dużej liczbie osób obił się o uszy ten termin: trening funkcjonalny. Być może też niejeden zainteresowany widział filmy z ćwiczeniami z zakresu treningu funkcjonalnego na których wykonuje się złożone ruchy które trochę przypominają choreografię taneczną, a trochę ewolucje cyrkowe pokazujące poziom koordynacji i równowagi prezentującego. Pojawia sie proste pytanie: po co to wszystko i komu to potrzebne. Dodatkowo dobrze by było aby odpowiedź na to pytanie była klarowna bez kłębowiska fachowych terminów które czynią z tego wiedzę zagmatwaną, tajemną i niedostępną dla niewtajemniczonych.
Wcześniej wspomniałem o dwóch elementach które podczas ćwiczeń funkcjonalnych występują bardzo często – koordynacja i równowaga. Koordynacja to zgranie w jednym momencie czasu kilku ruchów/funkcji które w wypadku treningu funkcjonalnego mają odwzorować wszelkie naturalne czynności jakie podczas dnia wykonuje ludzkie ciało – marsz, bieg, wchodzenie po schodach, schylanie się, podnoszenie, odpychanie, wstawanie i kładzenie się. Przy tych wszystkich czynnościach używany wielu mięśni jednocześnie, gdzie proporcje rozłożenia działających na nie sił są tak pierwotnie zaprogramowane aby żaden mięsień nie był zbytnio obciążony i kąty pracy kończyn w stawach były wygodne i zdrowe(fizjologicznie poprawne). Czyli kiedy na przykład zaczynamy biec to od pasa w górę zaczynamy wykonywać przeciwskręt tułowiem, tj. kiedy wyciągamy prawą nogę do przodu, w tym czasie przenosimy lewe ramie w przód. Taki wzór ruchu – funkcja, ma za zadanie maksymalnie odciążyć ciało i stworzyć jak najwytrzymalsze wewnętrzne środowisko podczas biegu. Dzięki temu skrętowi ciało niejako sprężynuje wygodnie w oparciu o szereg zdarzeń.
Sęk w tym, że bardzo często nasze wzorce tak prostych czynności są zaburzone – skręt na każdą stronę różni się(elastyczność i ruchomość niektórych miejsc jest ograniczona). Spróbujmy dłuższą chwilę iść na sztywnych nogach (bez uginania kolan). Po niedługim czasie nie dość, że pojawi sie większe zmęczenie, to jeszcze poczujemy przeciążenie w biodrach, kostkach.
Czyli niedostateczna ruchomość i drożność może pociągać za sobą miejscowe przeciążenia powodujące napięcie, poczucie dyskomfortu, lub ból – stany zapalne.

Kiedy w takiej sytuacji rozpoczynamy trenować wzmagamy niestety też negatywne efekty ograniczeń.

Chyba że wprowadzimy ćwiczenia treningu funkcjonalnego, który będzie stwarzał warunki z jednej strony do poprawy ruchomości i elastyczności, a z drugiej odciąży przemęczone arterie.

W koordynacji niewątpliwie pomaga nam równowaga, a właściwie jej utrzymanie w różnych pozycjach. Im mniej przykurczów i zaburzeń funkcjonalnych tym łatwiej zachować równowagę(wkluczając zaburzenia neurologiczne).

Idąc tym tropem można powiedzieć że równowaga może być wyznacznikiem tego czy i jak silne mamy zaburzenia ruchów funkcjonalnych.

Tak, ale pod jednym warunkiem – nie powinno nas to kosztować wiele, a zwłaszcza jakiegoś małego wycinka naszego ciała.
I tak dając przykład – Stojąc na jednej nodze, z kolanem drugiej uniesionym do wysokości biodra może nas bujać na początku, to normalne, dobrze kiedy ręce pracują nieświadomie na zachowanie równowagi, to naturalne. Kiedy natomiast przy tej pozycji „puchnie” nam łyda od nadmiaru pracy, czujemy mocno obciążony przód i górę uda, a głowa chowa sie w tułów przybliżając środek ciężkości-  wtedy dobrze jest pomyśleć na poważnie o rozciąganiu i treningu funkcjonalnym.
Nie rozciągajmy żeby powiększyć zakres ruchu, ale raczej żeby odprężyć miejsce skrócone – czyli pozbyć się uczucia niewygody, napięcia. Wówczas stworzymy świetne podstawy do wydłużenia ruchu i uzdrowienia reakcji motorycznych naszego ciała.

Warto dodać że mądrze zaprogramowany trening funkcjonalny może być na tyle intensywny że znakomicie stymuluje spalanie tkanki tłuszczowej i świetne samopoczucie. Czego sobie i Wam życzę !:)

 

ROZGRZEWKA

Rozgrzewka przed treningiem jest rzeczą bardzo ważną. Przygotowuje nas fizycznie i mentalnie do złożonych ćwiczeń, „budzi” układ nerwowy i zapobiega kontuzjom. Dobrze zrobiona jest już treningiem – rozpoznaniem dyspozycji dnia i parametrów które mogą pomóc lub które mogą nam utrudniać zadanie.