SUPLEMENTY – CO MAMY A CZEGO BYŚMY SOBIE ŻYCZYLI

ORAZ CZY BRANIE SUPLEMENTÓW MOŻE OBNIŻYĆ NATURALNĄ ABSORPCJĘ SKŁADNIKÓW ODŻYWCZYCH?

  • CZY MOŻLIWA JEST SYTUACJA KIEDY POBIERANIE ZEWNĘTRZNYCH SKŁADNIKÓW DEMOBILIZUJE ORGANIZM DO POZYSKIWANIA ICH W NATURALNY SPOSÓB I/LUB Z POŻYWIENIA – CO W EFEKCIE POGARSZA SYTUACJĘ KTÓRĄ CHCIELIŚMY POPRAWIĆ ?
  • CZY MOŻEMY PODZIELIĆ SUPLEMENTY NA TE BARDZIEJ EKSPERYMENTALNE I TE KTÓRYCH POZYTYWNE DZIAŁANIE ZOSTAŁO JUŻ UDOWODNIONE ?
  • JAKICH SKŁADNIKÓW SUPLEMENTÓW NALEŻY UNIKAĆ I DLACZEGO?

Dziś mowa będzie o suplementach diety!

Po szybkim wpisie na temat jakości oraz ilości zanieczyszczeń w pożywieniu, logicznym ciągiem przenosimy się w świat kapsułek, tabletek, proszków, napojów które wypełnią lukę powstałą przez nasze niedoskonałe wybory, środowisko i pożywienie jakie spożywamy.

No bo w zasadzie tak sobie to wyobrażamy – niedobór witaminy „z” – kupuje witaminę z w kapsułkach i pyk, problem znikł. Oczywiście co bardziej wścibskie i uparte jednostki mogą mieć podejrzenie że to nie tak, że to tylko efekt mechanizmu. Często się tak zachowujemy jak kierowca który zalewa bak niskiej jakości paliwem kradzionym z poligonu, po czym gdy samochód zaczyna się dławić krztusić i popiardywać wówczas kierowca wysiada z auta i zagląda w rurę wydechową. No może trochę popłynąłem, ale czyż nie ma podobnego schematu w przypadku suplementów. Jemy bzdury, a gumą łatamy dziury. No widzę że mam dziś rymowany flow.

Przejdźmy zatem do podstawowego bla bla, które warto znać aby wiedzieć co tak naprawdę w świetle prawa może się kryć pod hasłem SUPLEMENT DIETY.

CZYM SĄ SUPLEMENTY DIETY?

Suplement diety jest środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będącym skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzanym do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie.

Suplement diety może być wprowadzony w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych, odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego (art. 3 ust. 3 pkt 39 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia).

Maksymalny dopuszczalny poziom zawartości witamin i składników mineralnych oraz innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny efekt fizjologiczny zapewnia, że zwykłe stosowanie suplementu diety zgodnie z informacją zamieszczoną w oznakowaniu będzie bezpieczne dla zdrowia i życia człowieka. Dalej znajdziemy szczegółowe wymagania dotyczące produktów, informacji na nich zawartych itd. – są to informacje ważne dla producentów suplementów.

Zgodnie z prawem, to żywność,

mimo że ich forma (kapsułka, tabletka) zbliżona jest do leków.

Część suplementów jest sprzedawana w aptekach, jednak nie zmienia to faktu,

że są środkami spożywczymi.


Główny Inspektor Sanitarny otrzymuje coraz więcej zgłoszeń o wprowadzeniu do obrotu suplementów diety.

Dla porównania: w 2008 r. wpłynęło 1115 nowych wniosków, a w 2018 r. – aż 13 845.

W sumie od 2007 r. zarejestrowano ponad 74 tysiące suplementów. Suplementy diety nie są lekami – nie leczą, ani nie zapobiegają chorobom. Jednak kupujemy je na potęgę. W 2015 r. Polacy wydali na nie 3,5 mld złotych, kupując blisko 190 mln opakowań.

CIEKAWOSTKA

Niestety teraz część powiadomień składanych teraz do GIS zawiera niekompletne informacje na temat produktu. Zgodnie z dziś obowiązującymi przepisami firma wprowadzająca produkt na rynek nie ma wyznaczonego czasu, w którym musi uzupełnić braki i bywa, że sanepid czeka… 9 lat na doprecyzowanie jakie substancje czynne zawiera suplement. Nowela ma wprowadzić terminy, w których trzeba uzupełnić braki w zgłoszeniu.

Źródło: https://www.prawo.pl/zdrowie/suplementy-diety-planowana-zmiana-przepisow,367120.html

Straszne to dosyć…ale idźmy dalej.

O tym, że rynek suplementów diety nie jest dobrze uregulowany wskazywała Najwyższa Izba Kontroli. W 2017 r. kontrola wykazała, że niektóre produkty zawierały bakterie kałowe, stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, niewykazane w składzie szczepy drobnoustrojów. Izba podkreślała, że obecność tych substancji stwarzała poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia konsumentów.

NIK zwracała uwagę na to, że obecne prawo pozwala na to, aby każdy mógł wprowadzić na rynek suplement, deklarując jedynie jego skład.

„Teoretycznie istnieją szanse, że produkt, który trafia na rynek, zostanie zbadany, jednak w praktyce skala rynku przekracza aktualne możliwości kontrolne Inspekcji Sanitarnej. (…) W licznych przypadkach sprzedawane suplementy diety nie są badane. Ochrona konsumentów staje się wówczas fikcją” – podkreślała NIK.(2017rok)

Jeśli organy państwowe działały jeszcze 5 lat temu w zakresie kontroli suplementów w taki sposób  – co oznacza w wielkim skrócie totalną samowolkę połączoną z zabawą w ciuciubabkę z organami kontroli to czego możemy się spodziewać po producentach w taki sposób nadzorowanych?

Czy możemy się spodziewać że pomimo takiej swobody w działaniu producentów suplementów choć część z nich postawiła na rzetelne laboratoria, niezanieczyszczony i kontrolowany proces produkcji oraz dobieranie właściwych, nawet nie koniecznie najlepszych składników?

Zatem pytanie o tak wnikliwą analizę jak zbadanie wpływu suplementów na naturalną absorpcję składników odżywczych w świetle tego wszystkiego, jest jak pytanie kto chce herbaty w środku frontu podczas drugiej wojny światowej.

Państwo o nas nie dba w tej kwestii.

Nie ma tu żadnych ograniczeń, a nowe wytyczne wydają się tylko szermierką pomiędzy ustawodawcami i producentami o to kto szybciej przesunie wajchę produkcji lub wprowadzi nowy „zdrowszy” produkt na rynek.

Częściej i szerzej dostępny suplement to nie suplement który jest bezpieczny czy lepiej skontrolowany. To tylko skalowalny produkt spożywczy, nie panaceum.

W świetle tego czego się dowiedziałem na temat suplementów, i co Wam przekazuję moja wstępna teza wydaje się być utopijną wersją świata, gdzie jest jednak jakaś część rzeczywistości która bada stan rzeczy i ich działanie. Na pewno gdzieś istnieją źródła obiektywne które dostarczyły by nam pewnych ważnych informacji w tym zakresie ale ich istnienie nie przynosi takiego strumienia pieniędzy jak sprzedaż suplementów.

Biorąc to pod uwagę mimo to możemy wysnuć całkiem logiczne i ważne wnioski.

Po pierwsze – rynek suplementów jest tak ogromną i nadal słabo kontrolowaną branżą w naszym kraju że głównego wsparcia naszego zdrowia i dyspozycji psychofizycznej szukajmy lepiej w tym co codziennie zjadamy, lub też czego jemy mało z takiej czy innej przyczyny. Kiedy postaramy się racjonalnie wypełnić te luki, wówczas można się pokusić o wsparcie suplementami.

Po drugie – opierajmy wybór suplementów na produktach sprawdzonych przez lata zarówno przez konsumentów jak i dietetyków oraz może czasami w wyjątkowych przypadkach lekarzy.

Po trzecie – nie uzależniajmy się od tabletek, kapsułek itd. Jeżeli już bardzo musimy to stosujmy suplementy krótkofalowo. Jeśli mieliśmy wrażenie że nam służą wówczas po miesiącu przerwy wróćmy do sprawdzonych suplementów diety. Nawet suplementy które nam służą mogą nieść ze sobą część niepożądaną na którą początkowo nie zwrócimy uwagi szczęśliwi że dany środek przyniósł nam rozwiązanie danego problemu lub w dostatecznym stopniu pozytywnie na niego wpłynął.

Umiar i powściągliwość przynoszą więcej dobrego niż wszyscy lekarze leki i suplementy razem wzięte. Tak jak trucizna w małych ilościach potrafi leczyć, tak zbyt wiele dobrego może prowadzić do choroby.

Po czwarte – istnieje wiele badań które wykazują szkodliwe działanie suplementów, w wyniku czego zwiększał się istotnie odsetek zachorowalności na raka lub zwiększało się prawdopodobieństwo przedwczesnej … śmierci.

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat odsyłam np. do tych filmów:

To oczywiście otwiera pewną kwestie która jest fantastyczną furtką dla producentów i w zasadzie trzeba przyznać że ma to logiczne uzasadnienie. Badania były oparte na suplementach które uzyskiwane były w określony sposób, produkował je konkretny producent i mogły być obarczone czynnikiem który nie był brany pod uwagę a silnie wpływał na efekty stosowania. No i nie zapominajmy że jednak część technologii przyczynia się dla dobra ludzkości zatem i część suplementów z przeszłości zupełnie nie przystaje do nowych warunków technologicznych produkcji i czystości preparatów.

Po piąte, warto spojrzeć na nasz organizm tak jak faktycznie funkcjonuje. Nie jestem lekarzem ale jak każdy świadomy człowiek wiem że organizm ludzki to niesamowicie złożony mechanizm na wielu płaszczyznach. Więc nie jest tak że jeśli jemy mniej warzyw, a owoców na przykład wcale od 2 tygodni to przez pewien niedobór witaminy c padamy od razu na przeziębienie, grypę itp. wirusy. W pewien sposób nasz organizm kompensuje niedobory i bardzo często ta kompensacja jest zdrowa dla naszego organizmu i nie koniecznie przypomina zarządzanie kryzysowe. Krótkotrwałe głodówki nie powodują przede wszystkim anemii czy zawału tylko oczyszczanie organizmu, jeśli nie cierpimy na poważne schorzenia. Dostajemy informację od producenta ze jeśli mamy jedną nogę za krótką to branie tabletek na tą nogę wyrówna nogi… Niedobory to nie jest stan krytyczny, niebezpieczny. To jest nasz naturalny stan w którym mobilizujemy nasz organizm i jego zdolności adaptacyjne. Oczywiście żyjemy w czasach dobrobytu, największego jak dotąd. Można raczej stwierdzić że potrzebujemy środków na oczyszczanie z toksyn które zawarte są w uprawianych na skalę przemysłową źródłach pożywienia. Kolejne źródło, choć wymieniam na drugim miejscu (z racji kierunku materiału), najsilniejszy truciciel i twórca zanieczyszczeń to media z telewizją na czele która bombarduje nas nad wyraz ważnymi i strasznymi informacjami m. in. o zgonach i zachorowaniach.

Opowieść o szklance trzymanej długo w ręku jako wizualizacji stresu który utrzymuje się dłużej to już przeszłość. Teraz otrzymujemy codziennie wiadra tych informacji stresowych i to jest i musi być najważniejsze…

Tak oto nasze strachy zaczynają mielić i dziesiątkować naszą złożoność mikrobioty jelitowej, obciążają wątrobę kolejnymi toksynami i czynią nas słabszymi i bardziej zagubionymi. Dołóżmy do tego dedlajny, sprawy na wczoraj i ciśnienie pompowane nam w głowy w pracy.

Poświęcenie czasu sobie, potraktowanie siebie dobrze jest coraz częściej traktowane z góry. Niektórzy mówią o cackaniu się ze sobą, słychać też ironię w głosach odnoszących się do własnej wewnętrznej siły intuicji i poszukiwania własnych rozwiązań i pracy nad sobą. Człowiek jest ze sobą cały czas, a nasze ciało jest domem o który powinniśmy dbać aby być szczęśliwym i zdrowym. Co ciekawe, kiedy włożymy wysiłek w ten rozwój samoświadomości bardziej zrozumiałe staje się jak bardzo złożony jest świat i jak różnią się ludzie oraz co nimi kieruje.

Nie ignoruj siebie, nie bierz z doskoku cudownych środków na efekty. Pamiętajmy że równowaga to moment a nie stan ustalony. Poruszamy się wokół pewnego punktu cały czas a nie ustanawiamy go na stałe.

Bardzo Was ciepło pozdrawiam, i trzymam za Nas wszystkich kciuki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: